Archiwa miesięczne: luty 2009

(Niniejszy wpis zamieściłem na łamach Surmeńskiej Ściany dzięki jej uprzejmości i stanowi moją wyłącznie prywatną wypowiedź.)

Od dłuższego czasu moją zapracowaną głowę mąciła sprawa rzeczy, która przewija się w naszym świecie już od wielu lat: wspólnej mapy. Mapy, która byłaby całkowicie bezstronnym efektem zespołu specjalistów, a nie dotychczas jednego człowieka. Mapy zawierającej stale aktualne dane dostarczające jej odbiorcom prawdziwe, rzetelne i jak najlepsze jakościowo dane o Mikroświecie. Mapy całkowicie wolnej od polityki, nie kojarzonej z przywódcą państwa, lecz z wcześniej wspomnianą grupą ekspertów.

Moim skromnym zdaniem nastał czas, by mój prywatny dotychczas projekt (obecnie wciąż niedokończona III Edycja Mapy Wirtualnego Świata) przeszedł w ręce wolnego stowarzyszenia.

Czy to możliwe? Wydaje mi się, że nasz wirtualny padół jest dojrzały do tego stopnia, by pewnego rodzaju stowarzyszenie wiarualnogeograficzne istniało i rozwijało ideę zapoczątkowaną przez Wspólną Mapę Polskich Mikronacji. Wierzę w możliwość powodzenia takiej organizacji i wierzę w możliwość współpracy.

Żeby nie narzucać nikomu niczego, proponuję wszczęcie debaty na ten temat. Na sam początek chciałbym zachęcić wszystkie osoby możliwie każdego wirtualnego narodu zajmujące się w swoich ojczyznach kartografią, by umówić się na zwykłe spotkanie mające na celu nakreślenie zasad funkcjonowania i kierunki działania ewentualnego stowarzyszenia. Gdzie mamy się spotkać i kiedy – jest mi to obojętne. Możemy umówić się w Surmenii, lecz jeśli komuś to nie pasuje, jestem skłonny udać się w inne miejsce. Wszystko zależy od chęci osób, które będą się czuły zainteresowane moim pomysłem.

Czekam i z góry dziękuję za zgłoszenia. Po prostu zróbmy coś razem. ;-)

Kartografowie wszystkich krajów – łączcie się!

Pavel Z.

Ps. Mój adres e-mail, jeśli ktoś nie wie, jest następujący:  jkm [małpka] surmenia [kropka] org. Odpiszę najszybciej, jak będę mógł.

Wczoraj około godziny 20:00 Maciej Rehaggel, Prezes Międzynarodowej Unii Piłkarskiej i główny delegat Elderlandu wydał pisemną decyzję, na mocy której Surmenia utraciła członkostwo w MUP. Całej sprawie dodaje pikanterii fakt, że jedyna informowana o sprawie Surmenia-MUP osoba nie była oficjalnym trenerem surmeńskiej reprezentacji piłkarskiej i nie pełni żadnej funkcji publicznej!

W oświadczeniu wydanym przez Prezesa Mikroświatowej Unii Piłkarskiej czytamy: “W związku z licznymi próbami kontaktu z trenerem Surmenii, dodatkowo jego nieaktywnością od 8 Listopada postanowiłem podjąć decyzję o utracie przez Surmenię członkostwa w MUP. Na moją decyzję spory wpływ miał fakt, iż dnia 8 lutego 2009 r., w związku z minięciem 3 miesiąca nielogowania się trenera Surmenii zostałby on automatycznie wyrzucony. Skoro Surmenia nie wykazuje zainteresowania grą, a w kolejce czeka Państwo Kościelne Rotria, musiałem podjąć radykalną decyzję. Być może nie jest ona przeprowadzona w pełni z prawem, ale kierowałem się dobrem MUP i mam nadzieję, że delegaci mi to wybaczą.”

Podsumujmy… Prezes MUP wielokrotnie kontaktował się z trenerem piłkraskiej reprezentacji Surmenii, który już nim de facto nie był, nie informował również nikogo z osób będących w Surmenii u władzy (nawet MDN, któremu podlega surmeński sport), wydał decyzję, której legalność sam poddał w wątpliwość.

Przypomnijmy, że Królestwo Surmeńskie brało udział tylko w jednym wirtualnym mundialu, następnie miał miejsce problem z wyborem trenera, co skutkowało wykluczeniom naszej reprezentacji z następnych zawodów i imprez piłki nożnej. Co ciekawe, nikt z przedstawicieli władz Surmenii nie ogłosił oficjalnie żadnego komunikatu o wyłączeniu piłki nożnej z kręgu zainteresowania surmeńskiej aktywności sportowej na szczeblu międzynarodowym. Póki co nie mamy żadnego komentarza ze strony naszych władz, lecz gdy tylko uda nam się z nimi skontaktować, opublikujemy ich komentarz.

Sprawę tę natomiast skomentował Michał O’Rhada, przedstawiciel Wolnej Republiki Morvan w MUP, podczas dyskusji na temat wyrzucenia Surmenii zamiast de facto martwego Cesarstwa Valhalli:

Surmenia, jako członek MUP ma [prawo do uczestniczenia w mundialu - przyp. red.]. Nawet, jeżeli jej aktualny trener jest nieaktywny. Skoro, jak Pan Prezes mi powiedział, trener Surmenii jest nieaktywny od 3 miesięcy, to czemu DZIŚ dopiero zapadła decyzja o usunięciu Surmenii? I czemu przez ten cały czas nawet nie spróbował Pan nawiązać kontaktu z władzami Surmenii (nawet nie pofatygował się Pan znaleźć jej strony, co jest naprawdę trywialnym zadaniem). Co do aktywności trenera Surmenii - na Wandę, czemu bawimy się w przewidywanie jak będzie? Skoro Surmenia wyraża chęć do udziału w mundialu, to już jej własna, wewnętrzna kwestia, KTO jest trenerem i CZY się przykłada do pracy. Za nieaktywność trenera nie możemy przecież wyrzucać całego państwa – to jest dla mnie absurd i złamanie prawa MUP – bo każde państwo będące członkiem MUP ma prawo brać udział w rozgrywkach przez Unię organizowane.” 

Zapraszamy do komentowania bieżącego wydarzenia.

Witam Szanownego Kanclerza! Przede wszystkim, Ściana serdecznie dziękuje za Pana przybycie.
Dzień dobry, Panie Redaktorze! Przyjemnością było dla mnie zaproszenie, a czas na przybycie to takiej redakcji znajdę zawsze. :-)

Czy orzeczenie wydane de facto przez członka obecnego rządu to oznaka kruszenia się RMJKM, którą Pan kieruje? Jakimi środkami będzie chciał Pan temu zaradzić?
W żadnym wypadku nie uważam tego, za kruszenie się RMJKM. Każdy minister jest ekspertem w swojej dziedzinie, swego rodzaju artystą w naprawianu i reformowaniu kraju, nie interesują mnie prywatne poglądy członków rządu czy też ich działalność pozarządowa, dla mnie liczą się ich umiejętności jako urzędników administracji centralnej, rządowej. Co nie oznacza jednak, żę są oni świętymi krowami i chroni ich to przed publiczną krytyką bądź polemiką. Zaradzać nie mam zamiaru, gdyż uważam, że nic się nie zepsuło.

Sztandarowe projekty Rady Ministrów są wciąż owiane tajemnicą. Opinia publiczna nie jest do końca pewna, skąd wychodzą wszystkie pomysły. Czy może Pan zdradzić, kiedy Surmeńczycy dowiedzą się o rewolucji, którą wręcz Pan zapowiada? Czy Król Surmenii faktycznie popiera te reformy i można mówić o swoistej koalicji Alexander-Pavel? Jaki jest jego udział w tym przedsięwzięciu?
Jeden projekt już został upubliczniony – ustawa o samorządach. Reszta wciąż jest w fazie planów i na bieżąco jest sporządzana. Dużo pracy jeszcze przed nami, ale wierzę, że nam się uda. Pomysły wychodzą z Rady Ministrów, a skąd miałyby wychodzić? Rewolucji? To nie nastąpi nagle, to będzie długotrwały proces naprawczy. Owszem, zrewolucjonizujemy wiele dziedzin, ale rewolucja jest raczej czymś, co się wydarza nagle, my zaś dbamy o dokładność, nie o tempo prac. Myślę, że Król popiera reformy, nigdy nie spotkałem się z jakimś głębszym głosem sprzeciwu z jego strony. Koalicja? Nie, to raczej głębokie porozumienie dla dobra Surmenii, która jest dla Nas bardzo ważna, choć nie ukrywam, że nasza współpraca jest bardzo zaawansowana. Użyłbym słowa głęboka, ale boję się podtekstów.

Tak więc ewolucja zamiast rewolucji?
Tak, to doskonałe słowo na zachodzące procesy. Rewolucje robią populiści, technokraci doprowadzają do ewolucji. My jesteśmy technokratami.

Powiedział Pan przed chwilą o braku głębszych głosów sprzeciwu. Czy to sugestia, że miały już miejsce zgrzyty?
Nie zgrzyty – drobne różnice poglądów, co jest normalne. Jesteśmy artystami, nie robotami; indywidalnościami, jednak o zbliżonych stosunkach do wielu spraw.

Można rzec, że surmeńska polityka zagraniczna “leży i kwiczy”. Czy zanosi się na jakieś zmiany pod tym kątem?
Tak, przewidujemy zmiany w tej dziedzinie, jednak najpierw zajmiemy się naszym, wewnętrznym podwórkiem, oczywiście nie zapominając o kontaktach mikroświatem, jednak stawiając go niejako za ewolucją wewnętrzną. Oczywiście nie zaniedbamy tego, jednak nie będziemy przykładać do tego takiej wagi, jak do zmian u Nas, w Surmenii, w Koronie.

Jest coś, czego się Pan obawia czy żyje Pan bez niepokojów o Pańskie rządy i zmiany?
Jestem człowiekiem spokojnym, nie obawiam się o moje rządy, ani o stanowisko. Jedyne, co mnie martwi, to, że może nie być mi dane piastować moje stanowisko wystarczająco długo, aby wprowadzić wszelkie potrzebne zmiany, jednak nie widzę na ‘opozycji’ kandydata, który mógłby zagrozić zmianom.

Uważa Pan, że opozycja istnieje? Czuje Pan zagrożenie z jej strony?
Opozycja zawsze istnieje, chociażby w Rządzie nie zawsze jesteśmy jednomyślni, jednak dochodzimy do pewnych kompromisów. Nie, nie boję się opozycji. Liczę, że wartości przeze mnie prezentowane zniweczą wszelkie próby ewentualnych populistów.

A co, jeśli Pański rząd oskarżą o populizm?
Nie odpowiadam na bezpodstawne zarzuty, chyba, że dotyczą one reform, które wprowadzamy. Nie interesuje mnie co inni o mnie pomyślą, dla mnie najważniejsze jest dobro Korony.

Pomysł na “Rządowy Głos” jest bardzo dobry. Dlaczego ten aperiodyk nie znalazł się w katalogu prasy Planeta Mikronacje?
Dziękuję za uznanie. Czemu nie znalazł się na planecie? Nie wiem, nie zabiegałem o to, jeżeli Ściana ma jakieś kontakty w tej dziedzinie, to byłbym wdzięczny, gdyby mogła lobbować w Naszej sprawie.

Surmenijska glossa. Wygląda co najmniej niełatwo. Pan też tak uważa?
Surmenijska glossa niełatwa? Toć chyba nie słyszałem gorszej bzdury. Chociaż na początku też tak myślałem, to teraz wiem, że byłem w błędzie. Wystarczy chwila skupienia i wrota naszej kultury otwierają się nam otworem.

Czy Pańskim zdaniem kultura kreowana przez JKM nie wkracza przypadkiem w zbyt wielkie zawiłości? Historia jest ogromna, a to przecież jeszcze nie koniec…
Kultura zawiła? Gdzie tam. Ważne, żeby otoczka kulturalna, która dodaj klimatu państwa był jak najbardziej rozbudowana, żeby nie tylko nazwa czy ludzie przyciągały nowych obywateli, ale także “to coś”, “tego czegoś” wielu krajom brakuje, całe szczęście nas ten problem nie dotyczy.

“To coś” już jest spełnieniem Pańskich oczekiwań czy chciałby Pan widzieć więcej takich “cosiów”?
Nie wypowiadam się o projektach, które nie zostały jeszcze ukończone.

Król już dawno nie nadał nikomu żadnego tytułu arystokratycznego. Znamy Pana stosunek do arystokracji, ale czy nie kusiło nigdy Pana na tytuł choćby hrabiego?
Po czynach mnie oceńcie, nie po tytule. To motto przyświeca mi podczas moich działań – odpowiadając na pytanie – nie, nie kusiło mnie.

Wydaje mi się, że to motto jest idealną pointą tego wywiadu. Serdecznie dziękuję Szanownemu Kanclerzowi za udzielenie wywiadu! Czy chciałby coś Pan jeszcze powiedzieć na łamach naszej gazety?
Pozdrawiam mamę i tatę!

Wywiadu udzielono w siedzibie redakcji Surmeńskiej Ściany w Nowej Menii dnia 4 lutego 2009 roku.

Kanclerz Rady Ministrów Jego Królewskiej Mości Alexander Paulista wydał oświadczenie odnośnie decyzji Prezesa Sądu Najwyższego Jego Wysokość księdza profesora Victora kardynała de Zepp anulującej rozporządzenia Ministerstwa Skarbu o wynagrodzeniach i systemie podatkowym, nazywając tę decyzję “nieuzasadnionym – by nie rzec – bezprawnym oświadczeniem”. Wcześniej Sąd Najwyższy uznał, że oba rozporządzenia wykraczają poza ustaloną konstytucyjnie hierarchię systemu prawnego.

Alexander Paulista, zapytany przez redaktora Ściany o gorący komentarz do tej sprawy i wewntualne podłoże całej sytuacji, odpowiedział: “Cóż, uważam, że jeżeli komuś się coś nie podoba, to znajdzie sposób, żeby to storpedować, nawet jeżeli nie jest to do końća z godne z prawem bądź normami etycznymi, a tylko sprawia takie wrażenie. Jestem zażenowany działalnością Sądu Najwyższego, który powinien być przecież bezstronny. Sprzeczka z Victorem de Zepp na pewno nie wpłynie na naszą współpracę w Radzie Ministrów, która jest bardzo owocna i przynosi znaczące dla Surmenii efekty, przynajmniej nie z mojej strony. Podłoże oświadczenia? Victor wiele razy torpedował te projekty, są to propozycje, które przedstawiałem jako p.o Ministra Skarbu w Rządzie Victora, kiedy zastępowałem Sashę von Voo”.

Przypomnijmy: już dużo wcześniej, bo jeszcze przed zmianą na stanowisku kanclerza i zawieszeniem senatu, Alexander Paulista forsował swój projekt reform finansowych, lecz został on odrzucony przez Senat, którego Victor de Zepp był członkiem.

Reforma finansowa zakłada ustalenie pensji minimalnej na poziomie 200 gonów i na tę samą wysokość ustala pensje urzędników poza Królem, dla którego rozporządzenie przewidywało wynagrodzenie w wysokości 500 gonów. Rozporządzenie o systemie podatkowym podnosiło natomiast wysokość podatku dochodowego do 10%, co tłumaczone było uproszczeniem rozliczeń ze Skarbem Państwa. Całość projektu miała na celu, według dawnych deklaracji Kanclerza Paulisty, naturalną denominację surmeńskiej waluty.

Sąd Najwyższy w osobie JW Victora de Zepp komentuje jednak tę sprawę tak: Ja nie ukrywam swojej niechęci co do projektów Kanclerza Paulisty. Było je widać podczas obrad Senatu. Ale wydane orzeczenie nie ma nic wspólnego z tą niechęcią. Nielogicznym jest, żeby rozporządzenie znosiło ustawę, bo ta jest wyżej na drabinie hierarchalnej aktów prawnych. To tak samo jakby rozporządzenie znosiło lub zmieniało Konstytucję, co byłoby oczywistym nadużyciem władzy. Gdyby te projekty weszły w życie zgodnie z procedurą (tj. przedstawia się je Królowi, Król przedstawia radzie, Rada opiniuje, Król albo podpisuje albo wetuje) Sąd Najwyższy nie miałby żadnych zastrzeżeń.

W nocy z soboty na niedzielę światło dzienne ujrzały pierwsze rezultaty badań historyków pod przewodnictwem JKM Pavla Zeppa I de Zepp oraz JE Aleksandra I de Zepp, które zostały zamieszczone na łamach Micropedii. Obszerna publikacja obejmuje póki co zbiór najważniejszych wydarzeń od początków surmeńskiej państwowości (150 r. n.e.) aż do upadku SRS w 1960 roku, rzucając tym samym nowe światło na to, co się w Surmenii wydarzyło. Historię Surmenii w obecnej wersji (stale aktualizowanej!) można znaleźć klikając tutaj.

Okoliczności, jakie wynikły z odkrycia wielu nowych i zaskakujących źródeł historycznych z późniejszych epok, jak i z czasów nam bliższych, spowodowały gorącą debatę na temat rewizji historii Surmenii, zwłaszcza w czasie głębokich reform podejmowanych przez władze. Pod koniec zeszłego roku zawiązał się nieformalny zespół historyków, który wraz z Królem Surmenii i jego wnukiem na czele zaczął prace związane ze spisaniem dziejów państwowości surmeńskiej. Dotychczas o jakichkolwiek efektach nie było mowy, spekulowano nawet o zaprzestaniu prac przez historyków.

- Nic bardziej mylnego! – chwali się historyk odpowiedzialny za opracowanie doby Ciżby Surmeńskiej i Lidera Adama Dury. – Historia Surmenii była i jest rozbudowywana. Proszę tylko spojrzeć na to, co już zrobiliśmy. A to jeszcze nie wszystko!

Niektóre środowiska wyrażają jednak obawy w stosunku do tych momentów w historii spisanej, w których Surmenia ma do czynienia z innymi państwami. – Pisanie historii obcych państw za nich samych jest niebezpieczne i może spowodować konflikty! - skarży się czytelnik Ściany. Niepokoje te starał się uspokoić JKM Zepp w wypowiedzi dla naszej redakcji: – Nie ma absolutnie żadnego powodu do siania paniki. Jeżeli tylko jakiekolwiek państwo wymienione w obecnym szkicu historii będzie posiadało źródła sprzeczne z tym, co o owym państwie w naszej historii jest napisane, chętnie dokonamy wszystkich niezbętnych korekt. Staraliśmy się osiągnąć neutralny punkt widzenia, lecz nie zapominajmy, że nie wszystkie źródła były równie obiektywne jak my. W historii nietrudno natrafić na konflikty i wojny, po których zachowały się w surmeńskich rękach tylko wiarygodne materiały – po czym dodaje -  Na przykład wszystkie źródła z czasów Adama Dury i Ciżby Surmeńskiej, poza znikomymi wydaniami opozycyjnymi, znajdziemy same superlatywy. W rzeczywistości Adam Dura popełnił wiele zbrodni, nawet wobec Surmeńczyków, których tak ponoć wywyższał ponad inne narody.

Nie wszystko jest jednak tak idealne, jak mówi o tym władza. W tekstach istnieją luki dotyczące spraw najważniejszych, bo tych najbardziej współczesnych. Choć według zapewnień przedstawicieli rządu i historyków, już wkrótce projekt nowej historii Surmenii będzie można uznać za zamknięty.

Redaktor, który zagłębił się w lekturę historii Surmenii w obecnej postaci, był zadowolony z objętości mateiału. Już wkrótce recenzja historycznej publikacji!