Rząd utworzony przez syna Jego Królewskiej Mości wkr. Tomasza DrabikPany de Zeppa 18 października składa się de facto z dwóch osób: samego kanclerza i jego młodszego brata. Czy takie rozdysponowanie miejsc w resortach oznacza, że skoro na stanowiska nie było żadnych chętnych, mamy do czynienia z kryzysem demograficznym?
Pierwsze objawy zaniku aktywności Surmeńczyków dało się już odczuć podczas ostatnich wyborów parlamentarnych. Przez długi czas na liście kandydatów widniało tylko nazwisko… samego prezesa komisji wyborczej, który na dni przed rozpoczęciem głosowania wydał desperacki komunikat: “Nie wprowadzaj Surmenii w stan paraliżu legislacyjnego, zgłoś swoją kandydaturę”. I faktycznie, po pewnym czasie do listy dopisały się dwie osoby – głosowanie było zatem zbędne, więc nie zostało zarządzone.
Problem zaczął narastać, gdy nowo wybrany kanclerz przyznał, że nie ma możliwości przedstawienia swojego rządu z powodu choroby CBC (Chroniczny Brak Czasu), na jaką zaczął ostatnio cierpieć. W powołaniu rządu wyręczył go zatem jego własny brat. Jaki rząd wyszedł, każdy widzi – na pięć krzeseł tylko dwie osoby.
Co gorsza, sytuację może spotęgować plan wprowadzenia przez rząd ustawy o “okresie wyjątkowym” – specjalnego przyzwolenia dla Króla Surmenii, które (jak donosi nam źródło powiązane z rządem) miałoby mu dać prawo do wprowadzenia takowego okresu oraz rozwiązania Senatu z RMJKM i rządzenia na własną rękę. Ale czy skupienie władzy wyłącznie w osobie króla, czyli przyzwolenie na mniejszy bądź większy dyktat, załatwi całą sprawę?
Z jeszcze innych źródeł wiemy, że istnieje tzw. ‘projekt alternatywa’ mający cytując źródło “zburzyć obecny ustrój i zbudować na jego miejscu nowy”. Jeszcze inni mówią o buncie przeciwko obecnej władzy, jednak jak na obecny niż demograficzny scenariusz ten wypada miało wiarygodnie. Póki co trzymajmy rękę na pulsie. Jeszcze nie jest najgorzej.