Witam Szanownego Kanclerza! Przede wszystkim, Ściana serdecznie dziękuje za Pana przybycie.
Dzień dobry, Panie Redaktorze! Przyjemnością było dla mnie zaproszenie, a czas na przybycie to takiej redakcji znajdę zawsze.
Czy orzeczenie wydane de facto przez członka obecnego rządu to oznaka kruszenia się RMJKM, którą Pan kieruje? Jakimi środkami będzie chciał Pan temu zaradzić?
W żadnym wypadku nie uważam tego, za kruszenie się RMJKM. Każdy minister jest ekspertem w swojej dziedzinie, swego rodzaju artystą w naprawianu i reformowaniu kraju, nie interesują mnie prywatne poglądy członków rządu czy też ich działalność pozarządowa, dla mnie liczą się ich umiejętności jako urzędników administracji centralnej, rządowej. Co nie oznacza jednak, żę są oni świętymi krowami i chroni ich to przed publiczną krytyką bądź polemiką. Zaradzać nie mam zamiaru, gdyż uważam, że nic się nie zepsuło.
Sztandarowe projekty Rady Ministrów są wciąż owiane tajemnicą. Opinia publiczna nie jest do końca pewna, skąd wychodzą wszystkie pomysły. Czy może Pan zdradzić, kiedy Surmeńczycy dowiedzą się o rewolucji, którą wręcz Pan zapowiada? Czy Król Surmenii faktycznie popiera te reformy i można mówić o swoistej koalicji Alexander-Pavel? Jaki jest jego udział w tym przedsięwzięciu?
Jeden projekt już został upubliczniony – ustawa o samorządach. Reszta wciąż jest w fazie planów i na bieżąco jest sporządzana. Dużo pracy jeszcze przed nami, ale wierzę, że nam się uda. Pomysły wychodzą z Rady Ministrów, a skąd miałyby wychodzić? Rewolucji? To nie nastąpi nagle, to będzie długotrwały proces naprawczy. Owszem, zrewolucjonizujemy wiele dziedzin, ale rewolucja jest raczej czymś, co się wydarza nagle, my zaś dbamy o dokładność, nie o tempo prac. Myślę, że Król popiera reformy, nigdy nie spotkałem się z jakimś głębszym głosem sprzeciwu z jego strony. Koalicja? Nie, to raczej głębokie porozumienie dla dobra Surmenii, która jest dla Nas bardzo ważna, choć nie ukrywam, że nasza współpraca jest bardzo zaawansowana. Użyłbym słowa głęboka, ale boję się podtekstów.
Tak więc ewolucja zamiast rewolucji?
Tak, to doskonałe słowo na zachodzące procesy. Rewolucje robią populiści, technokraci doprowadzają do ewolucji. My jesteśmy technokratami.
Powiedział Pan przed chwilą o braku głębszych głosów sprzeciwu. Czy to sugestia, że miały już miejsce zgrzyty?
Nie zgrzyty – drobne różnice poglądów, co jest normalne. Jesteśmy artystami, nie robotami; indywidalnościami, jednak o zbliżonych stosunkach do wielu spraw.
Można rzec, że surmeńska polityka zagraniczna “leży i kwiczy”. Czy zanosi się na jakieś zmiany pod tym kątem?
Tak, przewidujemy zmiany w tej dziedzinie, jednak najpierw zajmiemy się naszym, wewnętrznym podwórkiem, oczywiście nie zapominając o kontaktach mikroświatem, jednak stawiając go niejako za ewolucją wewnętrzną. Oczywiście nie zaniedbamy tego, jednak nie będziemy przykładać do tego takiej wagi, jak do zmian u Nas, w Surmenii, w Koronie.
Jest coś, czego się Pan obawia czy żyje Pan bez niepokojów o Pańskie rządy i zmiany?
Jestem człowiekiem spokojnym, nie obawiam się o moje rządy, ani o stanowisko. Jedyne, co mnie martwi, to, że może nie być mi dane piastować moje stanowisko wystarczająco długo, aby wprowadzić wszelkie potrzebne zmiany, jednak nie widzę na ‘opozycji’ kandydata, który mógłby zagrozić zmianom.
Uważa Pan, że opozycja istnieje? Czuje Pan zagrożenie z jej strony?
Opozycja zawsze istnieje, chociażby w Rządzie nie zawsze jesteśmy jednomyślni, jednak dochodzimy do pewnych kompromisów. Nie, nie boję się opozycji. Liczę, że wartości przeze mnie prezentowane zniweczą wszelkie próby ewentualnych populistów.
A co, jeśli Pański rząd oskarżą o populizm?
Nie odpowiadam na bezpodstawne zarzuty, chyba, że dotyczą one reform, które wprowadzamy. Nie interesuje mnie co inni o mnie pomyślą, dla mnie najważniejsze jest dobro Korony.
Pomysł na “Rządowy Głos” jest bardzo dobry. Dlaczego ten aperiodyk nie znalazł się w katalogu prasy Planeta Mikronacje?
Dziękuję za uznanie. Czemu nie znalazł się na planecie? Nie wiem, nie zabiegałem o to, jeżeli Ściana ma jakieś kontakty w tej dziedzinie, to byłbym wdzięczny, gdyby mogła lobbować w Naszej sprawie.
Surmenijska glossa. Wygląda co najmniej niełatwo. Pan też tak uważa?
Surmenijska glossa niełatwa? Toć chyba nie słyszałem gorszej bzdury. Chociaż na początku też tak myślałem, to teraz wiem, że byłem w błędzie. Wystarczy chwila skupienia i wrota naszej kultury otwierają się nam otworem.
Czy Pańskim zdaniem kultura kreowana przez JKM nie wkracza przypadkiem w zbyt wielkie zawiłości? Historia jest ogromna, a to przecież jeszcze nie koniec…
Kultura zawiła? Gdzie tam. Ważne, żeby otoczka kulturalna, która dodaj klimatu państwa był jak najbardziej rozbudowana, żeby nie tylko nazwa czy ludzie przyciągały nowych obywateli, ale także “to coś”, “tego czegoś” wielu krajom brakuje, całe szczęście nas ten problem nie dotyczy.
“To coś” już jest spełnieniem Pańskich oczekiwań czy chciałby Pan widzieć więcej takich “cosiów”?
Nie wypowiadam się o projektach, które nie zostały jeszcze ukończone.
Król już dawno nie nadał nikomu żadnego tytułu arystokratycznego. Znamy Pana stosunek do arystokracji, ale czy nie kusiło nigdy Pana na tytuł choćby hrabiego?
Po czynach mnie oceńcie, nie po tytule. To motto przyświeca mi podczas moich działań – odpowiadając na pytanie – nie, nie kusiło mnie.
Wydaje mi się, że to motto jest idealną pointą tego wywiadu. Serdecznie dziękuję Szanownemu Kanclerzowi za udzielenie wywiadu! Czy chciałby coś Pan jeszcze powiedzieć na łamach naszej gazety?
Pozdrawiam mamę i tatę!
Wywiadu udzielono w siedzibie redakcji Surmeńskiej Ściany w Nowej Menii dnia 4 lutego 2009 roku.